|
Dzięki wsparciu ze strony dyrekcji kopalni złota ZA Chukotka oraz poznanym po drodze ludziom, ponad 900-kilometrowy dystans z Peveka do Egvekinota sprawnie pokonaliśmy ciężarówkami.
Niestety spóźniliśmy się na statek, na którym chcieliśmy popłynąć do Anadyru. "Abakan" odpłynął trzy godziny wcześniej po nowy ładunek węgla, z którym powinien ponownie pojawić się w Egvekinocie za kilka dni - ostatni raz w tym sezonie. Jednak informacja, kiedy dokładnie to nastąpi nie była precyzyjna z powodu opóźnień w dostawach surowca z kopalni Ugolnye Kopii.
Abakan nie mógł sam podpłynąć do przystani, znajdującej się w pobliżu kopalni, ponieważ było tam zbyt płytko. Dlatego węgiel ładowano na mniejsze barki, przewożono na drugi brzeg Zatoki Anadyrskiej, do oddalonego o osiem kilometrów portu w Anadyrze, gdzie surowiec czekał na załadunek do przepastnych luków "Abakana". Przez ostatnie 3 doby w zatoce panował sztorm i barki z węglem nie kursowały, stąd opóźnienia.


Wolny czas w Egvekinocie spędzaliśmy zwiedzając okolice wsi, przesiadując w bibliotece, udzielając wywiadów dla miejscowej gazety Zaliv Kresta oraz dla egvekinockiej telewizji. Zostaliśmy gwiazdami ;)
W końcu przypłynął statek, kapitan zgodził się nas przyjąć na pokład i po dwóch dniach, kiedy cały węgiel z pokładu "Abakana" był już na portowej rampie, w wiosce rozeszła się wieść, że statek po południu odpływa do Anadyru.
11 września siedząc w wygodnych fotelach Boeinga wzruszeni żegnaliśmy się z Czukotką. Przeżyliśmy tu najciekawsze wakacje w życiu, spełniliśmy marzenie o zdobyciu najwyższego szczytu Czukotki, poznaliśmy mnóstwo życzliwych i ciekawych ludzi, którzy podzielili się z nami opowieściami o swoich losach.
Podczas startu i nabierania wysokości, spoglądaliśmy przez okienka samolotu na Anadyr, tundrę, ogromną dolinę rzeki, setki jezior, próbując zapamiętać ten krajobraz...
Z każdą minutą, kiedy oddalaliśmy się od Czukotki czuliśmy radość że wracamy do cywilizacji. Jednak głęboko w naszych sercach tliło się również inne, chwilowo zaspokojone pragnienie, aby poczuć zimny powiew wiatru znad Morza Beringa, powędrować w góry przez miękką tundrę, przekraczać rzeki i cieszyć oczy bezkresną przestrzenią.
|