|
Twórcy ExtraWheela wpadli na pomysł stworzenia nowej jakości w turystyce rowerowej, mianowicie jednokołowej przyczepki. Wiele osób zapewne widziało w swoim życiu rowerzystę z sakwami, ostatnio wraz ze wzrostem zainteresowania turystyką rowerową sporo takiego sprzętu pojawiło się w marketach. Są też w sprzedaży dwukołowe przyczepki do przewozu małych dzieci.
- Jak to będziecie mieli jednokołową przyczepkę? Gdzie położycie bagaż, jak zamocujecie ją do roweru?, pytali znajomi, których informowałem o przebiegu przygotowań do wyprawy.
Koło ExtraWheela ma średnicę koła rowerowego, po bokach znajdują się siatki do spakowania bagażu, niepozorny stalowy element mocujący pozwala połączyć przyczepkę z osią tylnego koła roweru. Pamiętam, kiedy po przypłynięciu statkiem towarowym do Egvekinota na Czukotce znosiliśmy z pokładu statku nasz sprzęt. Kilka osób patrzyło z uwagą, jak montujemy przyczepki. - To co, już? Już możecie jechać? Proszę, czego to ludzie nie wymyślą... Montaż trwa chwilę, dzięki zadziwiającej prostocie elementu mocującego.
W skład wyposażenia wchodzą dwa nieprzemakalne worki na bagaż o łącznej objętości 120 litrów. Po obejrzeniu jakości ich wykonania nie wahaliśmy się schować do nich naszych śpiworów. Kiedy przeprowadzaliśmy potem rowery przez wiele rzek i strumieni, nie musieliśmy się martwić o zamoczenie bagażu.
Z powodu braku czasu nie testowaliśmy przyczepek przed wyjazdem. Nauka jazdy odbyła się "z marszu", już z obciążonym rowerem oraz w pełni załadowanymi przyczepkami i zajęła praktycznie kilka minut. Sprzęt ten sprawdził się na czukockich bezdrożach. Ba, kiedy droga stawała się lepsza, jechało się na tyle lekko, że oglądaliśmy się za siebie, sprawdzając, czy przyczepki jeszcze z nami są ;)
Polecamy ExtraWheel wszystkim podróżnikom i turystom, którzy planują wyjazdy rowerowe!
|