|
Droga kołymska zbudowana zostala na kościach więźniów GUŁAGu. Łączy Magadan, miasto-port,
leżące nad Morzem Ochockim, z Jakuckiem, stolicą Republiki Sacha (Jakucji),
położoną nad ogromną syberyjską rzeką Leną.
Trasę zaczęto budować w 1932 r. Umożliwiła ona rozwój wydobycia cennych kopalin
(złota, uranu, ołowiu i innych), których bogate złoża występują w głębi kołymskiego lądu.
Pierwszy raz znaleźliśmy się na Trasie Kołymskiej w 2002 roku, kiedy jechaliśmy
z Jakucka w góry Suntar Chajata w celu zdobycia najwyższego szczytu w tym paśmie - Mus Chaja.
Wtedy usłyszeliśmy opowieści o życiu syberyjskich kierowców, dla których praca
w bardzo trudnych warunkach, nierzadko niebezpiecznych, jest codziennością,
z którą doskonale sobie radzą.
Przejazd potężnymi ciężarówkami szutrową drogą przez dziką tajgę, pokonywanie wpław rzek,
wspólne z miejscowymi spożywanie posiłku nad rzeką pod rozgwieżdżonym niebem, niebywała
gościnność napotkanych przez nas osób, wywarły na nas silne wrażenie.
Kiedy dowiedzieliśmy się, że trasą można przejechać aż do Magadanu na Kołymie,
w naszych głowach zakiełkowała idea, by spróbować pokonać ją autostopem.
Pomysł ten czekał trzy lata na realizację, podczas których odwiedziliśmy
wiele ciekawych regionów w Rosji: Kamczatkę, Kaukaz, wybrzeże Morza Czarnego, Czukotkę, Primorie.
W sierpniu 2005 w dwuosobowym zespole wyruszyliśmy kolejny raz w trasę, w Kołymską Trasę.
Przylecieliśmy do Jakucka nad Leną, stamtąd przejechaliśmy do
Chandygi i dalej zatrzymywanymi po drodze samochodami
udaliśmy się do Ojmiakonu,
wioski nad rzeką Indygirką, znanej z tego, że w latach 30-tych XXw.
temperatura w jej okolicy była najniższa na świecie w miejscu zamieszkanym przez człowieka.
Przejechaliśmy ekstremalny odcinek drogi, nie remontowany od ośmiu lat,
pozbawiony mostów na rzekach, przejezdny wyłącznie dla potężnych ciężarówek.
Odwiedziliśmy wymarłe miejscowości, które porzucone przez mieszkańcow straszą
oczodołami zrujnowanych domów. Udaliśmy się do byłych obozów pracy Archipelagu GUŁAG: Butugyczagu i Dnieprowskiego,
gdzie zobaczyliśmy wstrząsające ślady wydarzeń sprzed 60-ciu lat dobitnie świadczące o tym,
o czym wcześniej czytaliśmy w książkach Grudzińskiego czy Sołżenicyna.
W miejscowości Sinegorie zawieziono nas czarną wołgą do specjalnie chronionego obiektu strategicznego Kołymy,
hydroelektrowni zaopatrującej w prąd całą obłast'. Zwiedzaliśmy ją w asyście uzbrojonych w karabiny strażników.
Kołyma słynie ze złota, którego wydobycie na skalę przemysłową
rozpoczęło się w latach 30-tych XX w. Pojechaliśmy do trzech kopalń, byliśmy na poligonach wydobywczych,
na naszych oczach pracownik jednego z nich wyłuskał z grudki ziemi złoty samorodek.
Odwiedziliśmy wreszcie Ołę, wioskę na wybrzeżu Morza Ochockiego,
od której zaczęło się oswojenie Kołymy przez Rosjan. Podróż zakończyliśmy uroczyście,
uczestniczyliśmy bowiem w imprezie urodzinowej znajomej.
W sumie przejechaliśmy 3 tys. kilometrów, znaczną część z tego po bezdrożach.
|