Ural-Ałtaj 2002
Galeria

 
  
Kamczatka 2004  
Katarzyna Klein,
Martyna Ścigała

 
Norwegia 2002  
Katarzyna Klein
 

 
Martyna Ścigała
Ural-Ałtaj 2002

 

 

Podczas wakacji 2002 roku wybraliśmy się na wyprawę do Rosji, w góry Uralu Subpolarnego i Ałtaju. 6 osób, półtora miesiąca, wspaniała przygoda. Przebyliśmy ok. 10000 km przeróżnymi środkami komunikacji od pociągów i autobusów aż do wodolotu.

Nasza podróż zaczęła się i skończyła w Moskwie. Najpierw pociągiem dotarliśmy do Inty, maleńkiego miasteczka położonego jakby na końcu świata. Stamtąd było jeszcze ok. 100 km do gór, dokąd dowieźli nas wielkim Uralem Rosjanie. Wjechaliśmy na teren parku narodowego tylko dlatego, że działa tam kopalnia kwarcu. I tak rozpoczęła się nasza blisko 3 - tygodniowa eksploracja Uralu Subpolarnego - zdobyliśmy najwyższy szczyt pasma (Narodnaja 1894m npm) i kilka nienazwanych nawet, docierając pod piękną górę Manaragę (nazwa ta w języku autochtonów uralskich - Nieńców znaczy Łapa Niedźwiedzia). Przez większość dni było pochmurno lub padał deszcz, ale to było nieważne. Żadnych szlaków, prawie żadnych ludzi (tylko komary...) i nieskażona przyroda - wspaniały odpoczynek od cywilizacji!

Następnie przejechaliśmy pociągiem przez góry do Azji, do bogatego miasta Salechard. Leży ono na kole podbiegunowym północnym nad rzeką Ob, niedaleko jej ujścia. Naszym celem było dotrzeć do źródeł Obu - pod górę Biełuchę (4506 m npm). Przepłynęliśmy promem na drugi brzeg, który ledwo było widać i dalej płynęliśmy wodolotem w dół Obu przez dwa dni. Zahaczając o kolejne miasta (m.in. Nowosybirsk), pokonując ponad 2000 km różnymi środkami transportu dotarliśmy wreszcie do wioski Tjungur. Jest ona położona u podnóża gór Ałtaj nad Katuniem, jedną z rzek źródłowych Obu. I znów ucieczka od cywilizacji, a właściwie jej próba... Ałtaj to nie odległy i zimny Ural, lecz gęściej zaludniony u podnóża gór i częściej odwiedzany przez turystów z całego świata region. Zupełnie inny charakter gór i odmienny klimat - Ural Subpolarny to bardzo stare i dosyć łagodnie ukształtowane góry w strefie klimatu subpolarnego właśnie, natomiast Ałtaj to stosunkowo młody łańcuch górski o rzeźbie typu alpejskiego w strefie klimatu umiarkowanego kontynentalnego. Dni były tam upalne i słoneczne, a na początku spotykaliśmy wielu ludzi. Z Tjunguru szliśmy w górę jednego z dopływów Katunia - rzeki Kucierli. Widząc i słysząc jej potęgę zrozumieliśmy, dlaczego Ob jest jedną z największych rzek świata... Kilka dni później pozostaliśmy wreszcie sami tam, gdzie większość turystów już nie dociera. Przemierzyliśmy m.in. dolinę zachodniego lodowca spływającego z Biełuchy i dolinę Daraszkol z uroczymi jeziorkami lodowcowymi. Dochodziliśmy prawie do 3000 m npm, niestety większość okolicznych szczytów była niedostępna bez sprzętu alpinistycznego. Lodowców w Ałtaju jest bardzo dużo, w przeciwieństwie do Uralu. Po zejściu z gór czekaliśmy w Bijsku dwie doby na pociąg Kolei Transsyberyjskiej, którym wróciliśmy do stolicy Rosji. Zamknęliśmy w ten sposób nasz wielki europejsko - azjatycki trójkąt.

Wyprawa ta była niesamowita przygoda dla nas. Rosja to bardzo ciekawy i różnorodny przyrodniczo kraj. Wbrew stereotypom nie spotkało nas tam nic złego, przeciwnie - napotykaliśmy na swej drodze wielu wspaniałych ludzi. Zrozumieliśmy, że świat stoi otworem dla takich jak my.


 
do góry